Home Zwiedzamy Wycieczki rowerowe Podróż przez kultury i religie - Dzień czwarty

Ostatnie komentarze

Podróż przez kultury i religie - Dzień czwarty
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 
Wpisany przez zaru   
poniedziałek, 03 września 2007 03:00
Article Index
Podróż przez kultury i religie
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Marszruta
All Pages

 

Dzień czwarty

Z Nepli wyruszamy drogą nr 698 na północ przez Krzyczew, Bohukały do Pratulina (ok. 9 km). O ile poprzedni dzień, a właściwie jego druga część upłynął raczej pod znakiem militarno - przyrodniczym o tyle teraz powraca motyw przewodni naszej podróży - religie. Pratulin jest symbolem bohaterskiej śmierci unitów w obronie wiary. 24 stycznia 1874 roku podczas szturmu żołnierzy carskich na licznie zgromadzonych parafian broniących swej świątyni przed "nawróceniem" na prawosławie zginęło 13 unitów. W związku z tymi wydarzeniami Pratulin jest jednym z najważniejszych sanktuariów na Południowym Podlasiu. Miejsce, gdzie męczeńsko ginęli unici jest dziś celem licznych pielgrzymek. W kościele w Pratulinie znajdują się relikwie zamordowanych unitów. W lesie na zachód od wsi jest cmentarz unicki, gdzie w 1931 roku na grobie pochowanych unitów postawiono pomnik zwieńczony "kamienną babą". W Pratulinie znajduje się również przeniesiony z Siedlec tzw. ołtarz papieski. W 1999 roku podczas pielgrzymki do Polski Jan Paweł II odprawiał przy nim mszę.
Historia Pratulina jak również i wielu innych miejsc Południowego Podlasia pokazuje, że życie ludzi zamieszkujących te tereny było niejednokrotnie naznaczone krwią i łzami. Spowodowane jest to oczywiście położeniem geograficznym, tak jak pisałem na wstępie tej relacji i burzliwymi losami regionu, w którym na przełomie wieków niejednokrotnie wrzało niczym w tyglu.

Z Pratulina jedziemy na zachód drogą 698 do Janowa Podlaskiego (ok. 17 km). Chcąc jechać jak najbliżej Bugu znajdujemy na mapie drogę z Zaczopek przez Woroblin do Werchlisia. Droga na mapie wydaje się być całkiem dobrego standardu - no może nie cały czas asfalt, ale dobra. Znajomi jednak tym razem nie decydują się na towarzyszenie nam w odkrywaniu pięknego nadbużańskiego krajobrazu i jadą nadbużanką prosto do Werchlisia. Tam umawiamy się na spotkanie. My zatem skręcamy w Zaczopkach w prawo do Woroblina. Droga, której nie ma ...Dojeżdżamy tam raczej bez problemu podziwiając piękne krajobrazy nadbużańskich łąk i wsie z urokliwymi starymi drewnianymi domami (w Woroblinie niektóre domy pochodzą z końca XIX wieku). W Woroblinie pojawia się jednak problem. Otóż droga do Ostrowa praktycznie nie istnieje - jak dowiadujemy się od napotkanego mieszkańca Woroblina. My oczywiście pokazujemy Panu naszą mapę, na której jest dokładnie wyrysowana (obok rzeczony fragment mapy), on jednak twierdzi, że drogi nie ma. Oczywiście - jak mówi - dojechać można i zaczyna nam wyłuszczać jakąś tylko sobie znaną łamigłówkę skrętów w prawo i w lewo odcinkami jakimiś drogami, odcinkami polami i łąkami. My, jak przystało na inteligentnych turystów kiwamy głowami i ... ruszamy w pola - zawracanie nie wchodzi w grę, gdyż musielibyśmy nadrobić parę ładnych kilometrów. Poruszając się bardziej na azymut niż korzystając ze wskazówek "przewodnika" przedzieramy się łąkami wielokrotnie pieszo wzdłuż granic pól czy rowów melioracyjnych i wreszcie docieramy do - jak widnieje na tablicy informacyjnej - Ostrowa. Choć zmęczeni czujemy się dumni niczym Kolumb, który odkrył Amerykę. W tej atmosferze euforii i samouwielbienia spotykamy znajomych, którzy już od dłuższego czasu wypoczywają na polance w lasku przed Werchlisiem i z uśmiechem spoglądają na nas.

Wspólnie już ruszamy w dalszą drogę i wjeżdżamy do Janowa Podlaskiego - miejscowości dzisiaj o mniejszym znaczeniu, jednak historycznie ważnego ośrodka duchownego na tych terenach. Jeszcze do końca XVIII wieku Janów był siedzibą biskupów łuckich, którzy wznieśli tu zamek i kolegiatę i dzięki nadaniu miastu wielu przywilejów bardzo szybko rozwijał się w okresie od XV do XVII. Niestety wskutek pożaru w 1620 roku a potem najazdu szwedzkiego miasto podupadło. O dawnej jego świetności świadczą zachowane budowle zabytkowe, m.in. zespół pokatedralny przy rynku: barokowy kościół pw. św. Trójcy z lat 1714-1735, obok niego murowana, barokowa dzwonnica z 1745 roku oraz budynki dawnego seminarium duchownego z 1745 roku (obecnie użytkowane przez szkoły średnie). W Janowie warto jeszcze odwiedzić park znajdujący się wokół dawnego zamku biskupiego (zniszczony przez Szwedów, później odbudowano tylko dwa boczne skrzydła). Tam też się udajemy. W parku na szczególną uwagę zasługuje grota Naruszewicza położona na południe od zamku. Zbudowana ok. 1790 roku z kamienia polnego była świątynią dumania poety, który mieszkał w Janowie w latach 1790 - 1796.

Araby z Janowa Podlaskiego Oczywiście będąc w Janowie nie można nie pojechać do zlokalizowanej obok Stadniny Koni Arabskich, słynnej na cały świat głównie z odbywających się tutaj co roku w połowie sierpnia Dni Konia Arabskiego zwieńczonych bardzo emocjonującą aukcją koni arabskich - Pride of Poland. Stadnina znajduje się ok. 2 km od Janowa w miejscowości Wygoda. Przyjeżdżając do stadniny parkujemy rowery i spacerujemy wzdłuż pastwisk podziwiając poruszające się majestatycznie konie. Nie możemy oderwać wzroku od tych zgrabnych koni biegających tak lekko jakby prawie nie dotykały kopytami ziemi a jednocześnie nieprawdopodobnie szybko. W stadninie warto również zobaczyć znajdujący sie w starym parku zabytkowy XIX wieczny zespół stajni, z których najstarsze: "Zegarowa" z 1848 roku i "Czołowa" z 1841 roku zaprojektowane zostały przez słynnego architekta Henryka Marconiego. Ponieważ jest już mocno po południu czas najwyższy na zjedzenie większego posiłku. Idealny do tego jest znajdujący się w stadninie Dom Gościnny "Wygoda". Znajduje się po prawej stronie zaraz za bramą wjazdową. Sam budynek (w którym oprócz restauracji jest równiez hotel) nie poraża specjalnie urodą, również wyposażenie i warunki tam panujące są raczej surowe - nie zobaczymy tutaj wykafelkowanych, lśniących toalet rodem z McDonalda. Jednak potrawy przyrządzane tam są po prostu pyszne i z pewnością rzucą na kolana każdego, kto zawita w jego progi. Jedzenie przygotowywane jest na bieżąco w kuchni, w okresie lata i wczesnej jesieni warzywa i zioła pochodzą z pobliskiego ogrodu. Jeżeli ktoś chciałby spróbować takich regionalnych potraw jak pierogi z soczewicą czy chłodnik to warto, choćby tylko dlatego pojechać właśnie do stadniny. Od czasu naszej wyprawy z 2000 roku praktycznie co roku jesteśmy w Janowie na Dniach Konia Arabskiego i wizyta w restauracji Domu Gościnnego "Wygoda" jest naszym stałym punktem programu (naszym ulubionym daniem są pierogi - polecam). Oprócz zjedzenia posiłku jest jeszcze jeden powód, dla którego warto odwiedzić tę restaurację. Latem posiłki są tam również serwowane przy dużych stołach ustawionych pod parasolami obok budynku. Przy stołach z racji ich rozmiarów siada się obok obcych ludzi, niejednokrotnie bardzo ciekawych. Można tutaj spotkać ludzi zakochanych w arabach, potrafiących godzinami o nich opowiadać, malarzy czy fotografów starających się utrwalić piękno tych koni.

Z Janowa jedziemy do Serpelic (ok. 20 km). Zjeżdżamy jednak z drogi 698 prowadzącej dalej do Konstantynowa i wybieramy lokalną drogę wzdłuż Bugu przez Stary Bubel, Gnojno i Borsuki. Powód - zawsze ten sam - dolina Bugu na każdym swym odcinku dostarcza niepowtarzalnych wrażeń. W Gnojnie jest ponadto punkt widokowy, z którego obserwujemy pięknie wijący się Bug oraz malownicze krajobrazy nadbużańskich łąk. Do Serpelic wjeżdżamy pod wieczór i kierujemy się do jednego z ośrodków wypoczynkowych zlokalizowanych tutaj wzdłuż Bugu.

 



 

Komentarze 

 
0 #2 religiekosma 2008-12-09 05:16
http://www.malzenstwo.com/prawoslawie.html
Cytować
 
 
0 #1 odp.Dlaczego akurat przez kultury i relikosma 2008-12-09 05:14
Ciekawy artykuł o wyznaniu prawosławnym na stronie http://www.malzenstwo.com/prawoslawie.html
Cytować