Home Zwiedzamy Wycieczki rowerowe Podróż przez kultury i religie - Dzień trzeci

Ostatnie komentarze

Podróż przez kultury i religie - Dzień trzeci
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 
Wpisany przez zaru   
poniedziałek, 03 września 2007 03:00
Article Index
Podróż przez kultury i religie
Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Marszruta
All Pages

 

Dzień trzeci

Standard- wstajemy, jemy śniadanie i w drogę. Z Kodnia ruszamy dalej wzdłuż Bugu do Kostomłotów (ok. 9 km). Droga, pomimo że asfaltowa w dość dobrym stanie, prowadzi przez bardzo spokojne tereny - praktycznie nie mijają nas samochody. Pozwala to nam w spokoju cieszyć oko pięknem przyrody w nikłym stopniu skalanej cywilizacją (jest to ogromna zaleta Południowego Podlasia). Również pogoda nam dopisuje - świeci piękne czerwcowe słońce. W tym błogim stanie dojeżdżamy do Kostomłotów. Tutaj kierujemy się do drewnianej cerkwi unickiej z 1631 roku (przebudowana w 1852 r). Oczywiście nasza wrodzona ciekawość świata nie pozwala nam poprzestać na obejrzeniu świątyni z zewnątrz. Idziemy do pobliskiej plebanii, jednak nie udaje nam się zastać proboszcza. Jak później się dowiedzieliśmy - bardzo aktywnej i energicznej osoby. Osoba obecna w plebanii (gospodarz, czy kościelny) jednak chętnie otwiera dla nas podwoja cerkwi i opowiada o obrządku unickim, losach unitów na Podlasiu, relikwiach i ikonach znajdujących się w samej świątyni. Po raz kolejny jesteśmy bardzo mile zaskoczeni serdecznością, otwartością i chęcią pomocy ze strony napotkanych ludzi. Z perspektywy dzisiejszego dnia - po 8 latach spędzonych na Południowym Podlasiu - muszę powiedzieć, że są to cechy charakterystyczne dla wielu ludzi mieszkających tutaj.
Z Kostomłotów jedziemy do Terespola (ok. 12 km). Wybieramy drogę praktycznie nad samym Bugiem (przez Zuki, Michałków). Oczywiście powodów chyba nie muszę podawać. Jest jeden - Bug, przepięknie wijący się, tworzący różne zakola, gromadzący na przyległych terenach niespotykane gdzie indziej okazy flory i fauny. Chociaż to, co spotykamy dotychczas to tylko swoiste preludium tego, co czeka nas w parku krajobrazowym Podlaski Przełom Bugu. Oczywiście alternatywnie można wrócić na nadbużankę i jechać przez Dobratycze, tylko czy warto?
Wjeżdżamy do Terespola już po południu, czyli w porze najlepszej na to żeby znaleźć jakąś knajpę i przekąsić coś większego. Terespol jest na tyle dużą miejscowością, że ze znalezieniem odpowiedniej knajpy nie ma najmniejszego problemu. Po solidnym obiedzie ruszamy dalej. Z zabytków w Terespolu zwraca uwagę murowana, klasycystyczna cerkiew prawosławna p.w. św. Jana Teologa z 1745 roku. Ciekawe są losy tegoż obiektu. Otóż pierwotnie była to cerkiew unicka, po 1874 roku prawosławna, lecz już po I wojnie światowej - neounicka i wreszcie obecnie znów prawosławna. Chociaż w zasadzie czytelnika już na tym etapie mojej relacji takie perturbacje pewnie nie zaskakują, gdyż właśnie te ciągłe zmiany są - jak na ironię - stałym elementem charakterystycznym dla tych terenów.
Przejeżdżając przez centrum Terespola warto zwrócić uwagę na żelazny obelisk z 1823 roku - pomnik budowy traktu brzeskiego (pierwszej w Królestwie Polskim drogi bitej Warszawa - Siedlce - Brześć). Jego bliźniaczy odpowiednik znajduje się w Warszawie przy ul. Grochowskiej.

Terespol opuszczamy kierując się na zachód do drogi krajowej E30 (bardzo ruchliwej, jednak posiadającej szerokie pobocze), którą jedziemy kilka kilometrów do drogi Kobylany - Koroszczyn i tutaj skręcamy w prawo do Koroszczyna (ok. 7 km). Jadąc zbliżamy się do tajemniczej budowli położonej po prawej stronie drogi. Betonowy obelisk w kształcie prostopadłościanu stojący przy drodze niczym strażnik jakiejś dawnej tajemnicy rośnie w naszych oczach w miarę zbliżania się do niego. To niezwykłe zjawisko powoduje, że milkną rozmowy w naszym gronie i każdy zaczyna się zastanawiać nad przeznaczeniem tego obiektu. Dojeżdżając zatrzymujemy się i oglądamy go w milczeniu z każdej strony. Oczywiście w żadnej ze ścian nie ma jakichkolwiek otworów, co dodatkowo powiększa atmosferę tajemniczości. Niestety oględziny nie zbliżają nas ani o krok do rozwiązania zagadki przeznaczenia budowli. Również później sam próbowałem dociec jej przeznaczenie. Niestety jednoznacznej odpowiedzi nie udało mi się uzyskać. Niektórzy twierdzą, że jest to część umocnień fortu w Koroszczynie, jeszcze inne głosy mówią, że obiekt ma związek z infrastrukturą lotniska istniejącego w Małaszewiczach w czasach II wojny światowej. Jeżeli szanowny czytelniku wiesz, co skrywa ta budowla, będę wdzięczny za informację.
Po krótkiej przerwie ruszmy dalej do Koroszczyna. We wsi zwraca uwagę murowany dwór z połowy XIX wieku zbudowany wg. projektu Henryka Marconiego. Jednak my przyjechaliśmy tutaj żeby obejrzeć jeden z najlepiej zachowanych fortów z zespołu fortyfikacyjnego tzw. Twierdzy Brzeskiej (mam na myśli oczywiście część fortów znajdujących się po polskiej stronie, gdyż najlepiej zachowana jest oczywiście sama cytadela znajdująca się w Brześciu). Z Koroszczyna - po uprzednim zasięgnięciu języka u mieszkańców - ruszamy piaszczystą drogą na południe od wsi w stronę pobliskiego lasku, gdzie rzekomo zlokalizowany jest fort. Po krótkich poszukiwaniach znajdujemy umocnienia. Ziejące z betonowych ścian pokrytych wałami ziemi czarne otwory wejść do podziemnych korytarzy robią na nas ogromne wrażenie. Pisząc nas mam na myśli oczywiście tylko męską część ekspedycji, gdyż ta ładniejsza część w ogóle nie zwraca uwagi na to "rumowisko" i korzystając z ładnego słońca postanowiła zażyć kąpieli słonecznej. My jednak uparcie próbujemy zwiedzać korytarze, lecz totalny brak przygotowania - nie mamy nawet latarki - szybko odwodzi nas od tego pomysłu. Jednak zainteresowanym czytelnikom polecam odwiedzenie tego miejsca - przy dobrym przygotowaniu (latarka plus nieprzemakalne buty, gdyż w wielu miejscach w korytarzach stoi woda) i zachowaniu odpowiedniej ostrożności czeka ich ciekawa przygoda.

Wracamy do Koroszczyna i ruszamy dalej na zachód do drogi prowadzącej z terminala w Koroszczynie do granicy Polski w Kukurykach. Poruszamy się wzdłuż tej drogi lokalną drogą na płn.-wsch. do nadbużanki i skręcamy w lewo w kierunku Nepli. Sama droga terminal Koroszczyn - Kukuryki zwana drogą celną jest też dość ciekawym zjawiskiem. Ma długość ok. 4 km i razem z terminalem samochodowym w Koroszczynie stanowi drogowe przejście graniczne w Kukurykach. Oczywiście na drogę nie ma możliwości wjazdu, jest ogrodzona i wydzielona tylko dla samochodów ciężarowych jadących do i z Białorusi. Wzdłuż całej drogi są zainstalowane kamery, aby zapobiec jakiemuś przypadkowemu "wypadnięciu" ładunku z którejś z ciężarówek.;-)
Po przejechaniu ok. 3 km wjeżdżamy do Nepli. Tutaj w miejscowym ośrodku wypoczynkowym mamy zaplanowany nocleg, gdzie udajemy się żeby zostawić rowery i coś przekąsić. Pełni świeżych sił ruszamy na spotkanie z przepiękną przyrodą do rezerwatu "Szwajcaria Podlaska". Nie będzie przesadą, jeżeli napiszę, że to, co można tutaj zobaczyć jest w zasadzie kwintesencją krajobrazów, które widzieliśmy dotychczas. Na stosunkowo małym obszarze mamy tutaj do czynienia z niespotykaną gdzie indziej różnorodnością form i zjawisk przyrodniczych. Oprócz okazów lip, dębów czy sosen osiągających niejednokrotnie rozmiary drzew pomnikowych oko zachwyca przepięknie ukształtowany teren. Wszystko to dzięki połączeniu doliny rzeki Krzny i Bugu. Sama ścieżka w większej części przebiega zboczem doliny Bugu i jest usłana wieloma wąwozami o niejednokrotnie bardzo stromych zboczach, będących następstwem procesów erozyjnych.
Szwajcaria PodlaskaNa ścieżkę najlepiej wejść z drogi asfaltowej prowadzącej w kierunku Krzyczewa w prawo w polną drogę (powinien być znak Ścieżka Przyrodnicza Szwajcaria Podlaska). Ponieważ jest ona położona na terenach zalewowych proponuję zaopatrzyć się w odpowiednie obuwie. Ścieżka na terenie rezerwatu ma długość ok. 2 km. Z rezerwatu wychodzimy na parking obok umieszczonego tutaj na cokole czołgu T-34 (pomnik miał upamiętniać wkroczenie wojsk sowieckich) i przekraczamy drogę asfaltową idąc na zachód polną drogą w kierunku widocznego wzniesienia. Na tymże pagórku znajduje się kamienna prasłowiańska rzeźba w kształcie człowieka. Legenda przywiązana do tego kamienia głosi, że pewna młoda dziewczyna zakochała się w rówieśniku swych dziecięcych zabaw i postanowiła wbrew życzeniom rodziców poślubić go. Kiedy już wszystko było przygotowane do ślubu - zrozpaczona matka po raz ostatni ponowiła swe prośby i błagania, by odwieść córkę od powziętego zamiaru. Ta jednak pozostała zimna i niewzruszona na łzy matczyne. Wówczas matka uniesiona gniewem i rozpaczą zawołała : - Bodajbyś skamieniała, nim dojdziesz do kościoła! I tak się stało. Kamień chyli się ku ziemi i jak mówi dalej podanie, kiedy zaklęta panna młoda czołem dotknie Matki-Ziemi, oddać hołd swej matce – kamień ożyje. Podobne kamienne postacie znajdują się w Woskrzenicach, Pratulinie i Cieleśnicy. Nieopodal stoi wieża widokowa, z której roztacza się piękny widok na okolice Nepli. Przy dobrej pogodzie można zobaczyć Brześć. Dalej idziemy na południe polną drogą do drogi asfaltowej i skręcamy do Nepli. Tak mija kolejny dzień naszej wycieczki.

 



 

Komentarze 

 
0 #2 religiekosma 2008-12-09 05:16
http://www.malzenstwo.com/prawoslawie.html
Cytować
 
 
0 #1 odp.Dlaczego akurat przez kultury i relikosma 2008-12-09 05:14
Ciekawy artykuł o wyznaniu prawosławnym na stronie http://www.malzenstwo.com/prawoslawie.html
Cytować